Marek MichalakRecznik praw dzieckaserceświdnica

Marek Michalak: zawsze byłem dumny, że jestem świdniczaninem

Order Uśmiechu z dumą przyjmują najwięksi tego świata. Dziecięcą nominację uzyskały osoby znane i nieznane, zwyczajne i niezwyczajne, dla dzieci – nadzwyczajne, bliskie im w ich dziecięcej codzienności, osoby, które dzieci obdarzają największym zaufaniem i określają mianem przyjaciół – mówi Marek Michalak, Kanclerz Kapituły Orderu Uśmiechu, wieloletni Rzecznik Praw Dziecka w przeddzień premiery swojej książki „Order Uśmiechu – wspólny świat dzieci i dorosłych”

*Czym dokładnie jest Order Uśmiechu i dlaczego jest tak ważny dla dzieci?

– Order Uśmiechu to bardzo ciekawe zjawisko społeczno-kulturowe, to fenomen na skalę światową. Powstał ponad 50 lat temu tak niewinnie, z inicjatywy chorego chłopca rehabilitowanego w Konstancinie pod Warszawą, jego projekt przedłożyła 9-letnia wówczas dziewczynka – Ewa Chrobak z Głuchołazów na Opolszczyźnie. Dzisiaj z dumą przyjmują go najwięksi tego świata, a mogą otrzymać wyłącznie z inicjatywy dzieci. Na przestrzeni tych ponad 5 dekad dzieci odznaczyły Orderem Uśmiechu ponad tysiąc najznamienitszych osób znanych i podziwianych w świecie, aktywnych w różnych przestrzeniach: religijnych, kulturowych, politycznych, sportowych, pedagogicznych, medycznych i innych. Dziecięcą nominację uzyskały osoby znane i nieznane, zwyczajne i niezwyczajne, dla dzieci – nadzwyczajne, bliskie im w ich dziecięcej codzienności, osoby, które dzieci obdarzają największym zaufaniem i określają mianem przyjaciół.

*Ile wniosków o przyznanie orderu przychodzi co roku do kapituły?

– Różnie, bywa że kilkaset, a często i ponad tysiąc. Wpływ ma na to promocja Orderu. Jak często pojawia się w mediach. Na stałe zagościł tez w podręcznikach szkolnych, co sprzyja zainteresowaniu przez dzieci w wieku szkolnym.

*W jaki sposób wybierane są te, których bohaterowie order otrzymają?

– Wszystkie wnioski, jakie w tradycyjnej formie (czyli sporządzone odręcznie) spływają, najczęściej drogą pocztową, do Międzynarodowej Kapituły Orderu Uśmiechu są analizowane, sprawdzane, rekomendowane i wreszcie demokratycznie głosowane.

*Czy któryś z wniosków zapadł Panu szczególnie w pamięć?

– Wiele. Są one często prawdziwymi dziełami sztuki dziecięcej. Pięknie ilustrowane, wspaniale motywowane. Zawsze najbardziej wzruszają mnie te dla osób bezpośrednio ratujących zdrowie i życie dzieci, przede wszystkim lekarzy. Pamiętam taki list od dzieci cierpiących na alergie wielonarządowe oraz schorzenia górnych dróg oddechowych, które skierowały w 2000 roku wniosek o nagrodzenie nieżyjącego już niestety dra Waldemara Wrońskiego. Napisały w nim m.in. „Wielu dorosłych pracuje z dziećmi. My pragniemy jednego z nich wyróżnić w sposób szczególny, bo też jest to człowiek niezwykły. Zapewne wiecie, że dzieci nie lubią chodzić do lekarza. Boją się zastrzyków, białego fartucha. Naszego doktora-druha nikt się nie boi. Przy nim, mimo choroby, jest dobrze. (…) On wie wszystko, wszystko potrafi. Nigdy nie jest zmęczony, nie powie, że nie ma czasu.” Dr Wroński został 670. Kawalerem Orderu Uśmiechu.

*Jest Pan najmłodszym Kawalerem Orderu Uśmiechu. Gdy go Pan otrzymał, miał Pan 23 lata. Pamięta Pan ten dzień, jak to wyglądało, co Pan wtedy czuł?

– To prawda, kiedy otrzymywałem Order w 1994 roku, byłem najmłodszym w historii tego odznaczenia, ale mam już godną następczynię. W 2016 roku zdetronizowała mnie najmłodsza w historii noblistka i jednocześnie Kawaler Orderu Uśmiechu – Malala Yousafzai z Pakistanu. Dzień dekoracji – 1 czerwca 1994 roku pamiętam doskonale. To z pewnością jeden z najważniejszych w moim życiu, które w jakiś sposób Order zdeterminował na służbę dzieciom. Przybył wówczas do Świdnicy Kanclerz Cezary Leżeński, mój mentor i przyjaciel, po którym objąłem funkcję Kanclerza. Cezary to wydarzenie opisał w swojej książce pt. „Za jeden uśmiech”, gdzie m.in. możemy przeczytać: „(…)w Świdnicy przekonałem się, jak uczucie dzieci może wynagrodzić komuś najczarniejsze uczucia zawistników. Rynek pełen był rozentuzjazmowanych najmłodszych, przybyły władze miejskie i wojewódzkie, a podopieczni pana Marka, w tym deklamujący wiersze i odczytujący laurki niepełnosprawni, przeżywali największy dzień w swoim życiu. (…) Prawdziwe emocje przeżyłem, widząc radość dzieci, które w ten dzień zgotowały prawdziwy festyn jednego człowieka, który rozumiejąc jak dorosły, sercem pozostał dzieckiem…”


Rok 1994, dekoracja Orderem Uśmiechu Marka Michalaka przez Kanclerza Cezarego Leżeńskiego

*Od 13 lat jest Pan Kanclerzem Międzynarodowej Kapituły Orderu Uśmiechu. Przez wiele lat był Pan Rzecznikiem Praw Dziecka. Zapoczątkował Pan dyskusję o prawach dziecka w naszym kraju. Jak dzisiaj wygląda sytuacja najmłodszych? Czy dostrzega Pan niebezpieczeństwa, których wcześniej nie było?

– Order Uśmiechu jest bardzo związany z ideą praw dziecka, której praojcem jest najwspanialszy z przyjaciół dzieci – Janusz Korczak. To na zlocie Kawalerów Orderu Uśmiechu w Rabce prof. Zbigniew Religa ogłosił, że postulat utworzenia instytucji Rzecznika Praw Dziecka trafił w Parlamencie na podatny grunt i będzie zrealizowany. Wielu Kawalerów Orderu Uśmiechu (m.in. dr Maria Łopatkowa, prof. Jadwiga Bińczycka, prof. Julian Radziewicz) miało bezpośredni wpływ na realizację tego postulatu. Dzisiaj z pewnością sytuacja prawna dzieci wygląda inaczej, lepiej niż 20, 30, 50 lat temu. Mamy Konwencję o prawach dziecka, zakaz stosowania kar cielesnych wobec dzieci, szereg zapisów uszczelniających system ochrony dzieci przed przemocą, szczególnie seksualną, skonkretyzowaną pomoc socjalną itp. Jednocześnie dzieci poddane zostały cierpieniom związanym z wdrażania na siłę bardzo nieudanej reformy edukacji czy z kulejącą dostępnością do profesjonalnej opieki zdrowotnej – szczególnie w sferze zdrowia psychicznego (m.in. radykalny wzrost samobójstw i prób samobójczych najmłodszych). Okres pandemii wzmógł problemy i uwypuklił trudną sytuację dzieci i młodzieży. Zmiana społeczna w kierunku upodmiotawiania dziecka jest już na szczęście nieodwracalna, emancypacja najmłodszych będzie postępować, jak onegdaj zniesienie niewolnictwa czy emancypacja kobiet. Głos młodych jest i będzie coraz bardziej słyszalny i decydenci na poziomie szkoły, gminy czy państwa dłużej nie będą mogli go lekceważyć. I to dopiero będzie fakt, który można nazwać pojęciem „dobra zmiana”.

*Za Pana kadencji Świdnica została Stolicą Dziecięcych Marzeń. SP 8 otrzymała imię Kawalerów Orderu Uśmiechu. W całym powiecie zaczęto tym samym imieniem nazywać ulice. Czuje Pan dzisiaj dumę ze swojego rodzinnego miasta? Że dla Świdnicy, kolejnych włodarzy, sprawy najmłodszych są ważne?

– Zawsze byłem dumny, że jestem świdniczaninem. To moje pierwsze miejsce na ziemi, w którym spędziłem pierwsze 37 lat mojego życia. Od dwunastu lat mieszkam w Warszawie, ale uwielbiam wracać do mojego rodzinnego miasta, z którego mam najpiękniejsze wspomnienia dzieciństwa i młodości. Co prawda, od niedawna przyznaję się także do Głuchołazów – Miasta Orderu Uśmiechu, które nadały mi zaszczytny tytuł Honorowego Obywatela, a szlachectwo zawsze zobowiązuje. Świdnica to dla mnie także 21 lat w pracy z dziećmi i na rzecz dzieci, ze wspaniałymi ludźmi w Stowarzyszeniu Przyjaciół Dzieci Chorych „SERCE”, tworzenie programu Centrum Przyjaźni Dziecięcej, które jako pierwsza placówka w Polsce przyjęło imię Kawalerów Orderu Uśmiechu.

*20 listopada będzie miała miejsce premiera Pana książki. Proszę nam zdradzić, o czym ona jest?

– Takie są plany i mam nadzieję, że uda się dotrzymać tego terminu, który jest mi szczególnie bliski, gdyż to na mój wniosek 20 listopada został ogłoszony przez Sejm RP Ogólnopolskim Dniem Praw Dziecka i to w tym dniu w 2019 roku udało mi się obronić moją dysertację doktorską w warszawskiej Akademii Pedagogiki Specjalnej. Książka, która ma się ukazać, a jest już w składzie i w ostatniej korekcie, powstała na bazie właśnie tamtych badań pedagogicznych nad dzieciństwem i prawami dziecka w korczakowskiej ramie teoretycznej. Ukaże się pod tytułem „Order Uśmiechu – wspólny świat dzieci i dorosłych”. Przypominam w niej historię praw dziecka i dziecięcego odznaczenia, dokonuję analizy biograficznej wybranych Kawalerów Orderu Uśmiechu, pokazuję dzieła lokalne i globalne, jakie powstały na bazie Orderu Uśmiechu i wreszcie opisuję grupy odznaczonych przez dzieci. Lokalni patrioci znajdą w niej dużo świdnickich wątków, bo obok tytułu Stolicy Dziecięcych Marzeń, ulic, nazw szkół i placówek, inicjatyw tutaj zapoczątkowanych i realizowanych, koniecznie trzeba pamiętać, że ze Świdnicy pochodzą wspaniali Kawalerowie Orderu Uśmiechu: Eugeniusz Kępa, Danuta Saul-Kawka, Jerzy Franckiewicz i druhna Zuzanna Nawrot.  Jest moim hołdem dla wszystkich laureatów Orderu, a przede wszystkim dla wszystkich dzieci, które tutaj, dzisiaj, teraz mają prawo do bycia ludźmi, bycia wysłuchanymi, bycia szanowanymi i kochanymi. Na spotkanie promujące książkę dostałem zaproszenie od Ewy Cuban, dyrektor świdnickiej biblioteki i z przyjemnością je przyjmuję, bo nie ukrywam, że dla mnie to powrót do źródła.


Rok 2007, najmłodszy i najstarszy Kawaler Orderu Uśmiechu, spotkanie z Ireną Sendlerową, która przyczyniła się do uratowania w czasie wojny życia ponad 2500 żydowskich dzieci 


Karykatura Marka Michalaka, aut. Jacka Frankowskiego

Leave a Reply

Zobacz również