Anna Maria Wesołowskakonferencjemediacje

Anna Maria Wesołowska: musimy uczyć prawa wszystkich i ludzkim językiem [foto]

-Przejechałam w swojej pracy 330 tys. km. I wiem, że my Polacy jesteśmy fantastycznymi ludźmi, tylko niestety bywamy zagubieni. Nie znamy prawa, nie wiemy, jakie mamy obowiązki, co czym skutkuje. Sama mediacja ma już ponad 20 lat. Są miejsca, gdzie jest świetnie, ale w wielu miejscach ona jeszcze wciąż nie funkcjonuje jak należy. Edukacja prawna wyznacza nam wszystkim ścieżkę, jak wdrażać narzędzia mediacyjne – mówiła podczas konferencji „Mediacje w praktyce” sędzia Anna Maria Wesołowska.

Spotkanie, które odbyło się w Urzędzie Stanu Cywilnego, przyciągnęło przedstawicieli różnych instytucji – m.in. sądu, policji, szkół, urzędów. Rozmowy, skupione wokół mediacji, tak naprawdę miały również zasygnalizować, że niezbędne jest współpraca wszystkich osób i instytucji w procesie prawnym oraz wypracowanie skutecznych standardów działania. Mediacja jest w tym procesie narzędziem, które rozwiązuje spory i pomaga w komunikacji. – Mediacja to wielość rozwiązań w sprawach rodzinnych, to worek tych rozwiązań. Mediację można rozpocząć na każdym etapie procesu sądowego. Trwa do około 3 miesięcy. Jest koszty to kwota od 150 złotych do 2000 zł. I wiele osób najpierw myśli, że to dużo, a potem, gdy zastanawiamy się, jakie koszty wygeneruje proces sądowy – pozew, adwokat, to zdajemy sobie sprawę, że będą one zdecydowanie wyższe niż koszty mediacji – mówił Piotr Grodzki, kurator sądowy przy Sądzie Rejonowym w Wałbrzychu. – Mediacja to dobrowolne porozumienie między poszkodowanym a sprawcą w celu naprawienia szkody. Dla załatwienia sporu sąd powinien być ostatecznością Mediacja daje większe gwarancję na usunięcie sporu, jego przyczyn niż wyrok sadu – przekonywała Edyta Akerman-Graniczna, mediator sądowy, od kilku lat działający na terenie Świdnicy, Wałbrzycha, Dolnego Śląska.

Gościem specjalnym była znana z programów telewizyjnych i seriali paradokumentalnych sędzia Anna Maria Wesołowska. – Żeby wyprowadzić świat na prostą, potrzeba wsparcia. Dzisiaj ono jest. Spędziłam w sądzie wiele lat. Na początku orzekałam w sądzie rodzinnym, który wtedy orzekał też o sprawach rozwodowych. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego najpierw ludzie się kochają, a potem dzielą stół na pół. Sędzia rodzinny jest najważniejszym sędzią. Mediacja ma już ponad 20 lat. Są miejsca, gdzie jest świetnia, ale w wielu miejscach ona jeszcze wciąż nie funkcjonuje – mówiła. Zwróciła jednocześnie uwagę, że u podnóża wielu problemów leży brak wiedzy. Nie znamy praw, obowiązków, nie wiemy, jak się zachować lub co za dane zachowania grozi. – Społeczeństwo spragnione jest wiedzy z zakresu prawa, ale gdzie ją mają zdobyć? Młodzież musi dostać wiedzę w swoim języku. Ja już też się łapię na tym, że odkąd zaczęłam mówić o prawie po ludzku, to nie rozumiem. Wiele lat temu zaczęłam pisać felietony dla młodzieży i nauczycieli – zebrano je w zbiór 90 prawdziwych historii dzieciaków, które zrobiły coś głupiego i trafiły do mnie. Dzieciaki, które czytały, na moją prośbę podkreśliły to, czego nie rozumieją. Wszystko było czerwone i nauczyłam się mówić prostym językiem. Wierna przekonaniu, że od przedszkola do Opola, uważam, że musimy się edukować. Muszą być lekcje wychowawcze, najlepiej w szkołach. Symulacje rozpraw sądowych są taką doskonałą lekcją. Zorganizowałam kiedyś lekcje w jednym przedszkolu, gdzie pomawiano jedną dziewczynkę. Były oskarżone –  5 dziewczynek, prokurator – mały – pluł dalej niż widział, ale mówił, jak zła jest plotka, dlaczego nie wolno plotkować. Obrońca na przedstawione argumenty nie miał już nic do powiedzenia, uciekł. Od tej pory w tym przedszkolu się nie plotkuje. Zainwestujmy w symulacje rozpraw sądowych, symulacje mediacji – przekonywała.

O tym, jak ważna jest edukacja, przekonują sytuacje wielu młodych ludzi, którzy swoim zachowaniem, krzywdzą innych. Ogromnym problemem staje się nękanie. – W każdej klasie powinien pojawić się przepis w hołdzie dla 14-letniej Ani z Gdańska. 13 lat temu popełniła samobójstwo, bo była nękana w klasie. Powiesiła się. Rodzice chłopców przybiegali i mówili, że to przecież głupie żarty były. Wprowadzono przepis mówiący, że temu, kto nęka innych, grozi więzienie. Gdy ofiara targnie się na swoje życie, nawet do trzynastu lat. Dzisiaj chłopaki z Gdańska mieliby problem. Tablica ze słowem nękać, powinna pojawić się w każdej klasie. Powinni uczniowie wypisać, z czym się ono wiąże, a następnie eliminować zachowania i wykreślać je z tej planszy. Niech wiedzą, że to przestępstwo zagrożone więzienie. Byłam kiedyś na konferencji, mówiłam o nękaniu. Wstał chłopak, włosy na żel, dziewczyny wpatrzone jak w obrazek i pyta, czy kiedy powie dziewczynie, że śmierdzi, to będzie nękanie? Pytam go, czy, gdyby ktoś mówił tak o tobie, nie czułbyś się źle? Odpowiada że nie, bo on przecież pachnie. Wszyscy biją brawa, pełen aplauz dla dręczyciela, a ja myślę, że gdzieś jest ta dziewczyna, której to powiedział i zastanawiam się, co ona czuje. I nagle wstaje dziewczyna w pierwszym rzędzie i mówi: chce byś wiedział, że próbowałam się zabić i to przez Ciebie, nie udało się, żyję, ale zrobię to znowu i chcę byś wiedział, że to przez ciebie. Nagle cisza, a potem 400 osób wstaje i długo bije jej brawo. Mamy dobrą młodzież, mamy z kim pracować, ale pomyślmy, dlaczego nikt nie odezwał się wcześniej? – opowiadała.

Anna Maria Wesołowska zwróciła też uwagę na brak niezbędnych standardów działania instytucji w świetle prawa, ale we wzajemnej współpracy. – Chodzi o to, by stworzyć standardy, byśmy nie niszczyli wzajemnie swojej pracy. Kodeksy są stare, nieprzewidywalne, nikt nie myślał wtedy o procedurze niebieskiej karty. A dziś szkoła powinna dostać informację z sądu. Tylko, co powinien zrobić sędzia, jest ochrona danych osobowych, sprawa jest trudna, a przecież szkoła ma zapewnić bezpieczeństwo dzieciom. Sąd na wniosek organu, instytucji wspierającej rodzinę, ma obowiązek udzielić w terminie 7 dni wszystkich niezbędnych informacji (art. 3 ustawy o wspieraniu rodzinie). Proponuję omówić z sędziami na spotkaniu ten przepis. W przypadku odmowy dostępu do informacji mamy prawo do zawiadomienia instytucji nadrzędnej – wyjaśniała.

Na konferencję zaprosiły mediatorzy Ewa Waligóra i Anna Chorążewska.

Zobacz również