literaturaMiejska Biblioteka Publiczna w ŚwidnicyNagroda NoblaOlga Tokarczukświdnica

Olga Tokarczuk w Świdnicy. Wyznała, jak pisała pierwsze książki i jak trudna to droga

– Wśród innych maszynopisów książek w wydawnictwie musiałam znaleźć swój. Wtedy zrozumiałam, że takich jak ja są setki i że wstępuję na bardzo ryzykowną drogę – mówiła pisarka  Olga Tokarczuk podczas spotkania z czytelnikami w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Świdnicy. Mieszkająca w Kotlinie Kłodzkiej autorka otrzymała dziś literacką Nagrodę Nobla.

Spotkanie w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Cypriana Kamila Norwida, które odbyło się 13 grudnia 2018 r., było okazją do wyznania gorzkiej prawdy o początkach twórczości, pojawiających się wątpliwościach i radości z każdego kolejnej wydanej książki.

Olga Tokarczuk o pierwszych książkach i współpracy z wydawnictwami

– Swoją książkę debiutancką napisałam w 1987 roku. To był trudny czas w Polsce, bardzo nieciekawy. Pisałam ją na maszynie, przez kalki. Miałam cztery kopie, bo więcej nie dało się już zrobić. Piąta wychodziła nieczytelna. Zaczęłam je wozić po wydawnictwach. Gdy kazali ją zostawić, drżałam o nią, martwiłam się, bo przecież nie miałam więcej, jak te cztery kopie. Z ostatnią, najmniej czytelną pojechałam do Warszawy, po odbiór wcześniejszej, którą wysłałam do wydawnictwa. Jechałam pociągiem. Na miejscu, w wydawnictwie, pozwolono mi odebrać maszynopis. Wprowadzono mnie do pokoju, gdzie leżały właśnie takie maszynopisy i kazano go odszukać. Wtedy zrozumiałam, że takich jak ja, są setki, i że wstępuję na bardzo ryzykowną drogę. Krok po kroku jednak realizowałam swój cel – opowiadała Olga Tokarczuk, która 10 października 2019 r. otrzymała literackiego Nobla 2019. Akademia Szwedzka wyróżniła ją za “narracyjną wyobraźnię, która z encyklopedyczną pasją pokazuje przekraczanie granic jako formę życia”.

Olga Tokarczuk o „Opowiadaniach bizarnych”

Świdnickie spotkanie z Olgą Tokarczuk związane było z promocją jej książki „Opowiadania bizarne” (książka ukazała się w kwietniu 2018 r.). Na spotkaniu pojawiły się tłumy świdniczan, bo kilka dni wcześniej pisarka znalazła się wśród sześciu finalistów prestiżowego wyróżnienia The Man Booker International Prize.

– Powieść to bardzo wyrafinowany sposób opowieści o świecie. Człowiek, po przeczytaniu tekstu, nie jest już tym samym człowiekiem. Można badać, jak lektura wpływa na człowieka, jak go zmienia – stwierdziła. A o „Opowiadaniach bizarnych” mówiła: – To miszmasz gatunkowy, który porusza czytelnika. Znajdziemy tu teksty fantastyczne, historyczne, ale też realistyczne. I wszystkie poruszają problem dziwności, śmierci, przemijania. Sama nazwa przyciąga jak magnes.

Olga Tokarczuk o książkach z dzieciństwa i słowem bizarne z prof. Bralczykiem

– Jako dziecko bardzo lubiłam fantastykę, szczególnie dzieła Edgara Allana Poe, Dostojewskiego, Kawki. Te powieści zawsze miały rolę udźwignięcia wszystkich nowych elementów. Dzisiaj słowo „fantastyczne”, gdy tak naprawdę żyjemy w czasach, które całe są fantastyczne, traci pierwotne znaczenie. A słowem bizarne chciałam przyciągnąć czytelnika. Poza tym zawsze brakowało mi w języku polskim tego słowa. Kiedyś w kolejce na stołówce, przy talerzach, zapytałam prof. Bralczyka o to słowo. Powiedział: „bizarne brzmi trochę bizarnie, ale masz rację, brakuje w słowniku”. Z przyzwoleniem profesora, mogłam użyć tego słowa – żartowała Olga Tokarczuk.

 

Zobacz również