Beata Moskal-Słaniewskaplanywywiad

Beata Moskal-Słaniewska

O podsumowaniu minionej kadencji i planach na kolejne lata, rozmawiamy z prezydent Świdnicy, Beatą Moskal-Słaniewską.

*Przełom roku to zawsze czas podsumowań. Rok 2018 był tym bardziej szczególny, że był rokiem wyborczym. Zwycięstwo spektakularne, 70 procent poparcia. Jak, mając to na uwadze, oceniłaby Pani te ostatnie cztery lata?

– Na pewno była to kadencja pełna wyzwań. Wiele sfer wymagało uporządkowania, jak np. cała polityka mieszkaniowa, przygotowanie planu i rozpoczęcie remontów obiektów sportowych, rewitalizacja terenów zielonych, a także przemyślane i kompleksowe remonty infrastruktury chodnikowej i drogowej. Przed nami było też to największe zadanie – wykorzystanie środków zewnętrznych, głównie unijnych. Ten szczyt sięgania po pieniądze unijne, zarówno z Aglomeracji Wałbrzyskiej, jak i innych programów, w których Świdnica po dofinansowanie aplikowała, to były lata 2017-2018. Nigdy nie jest tak, że uda się wykonać plan w 100 %, ale myślę, że większość tych zadań zostało zrealizowanych. To widać, kiedy przechadzamy się, czy przejeżdżamy przez miasto. Ilość inwestycji drogowych, wyremontowane pustostany, nowe obiekty użyteczności publicznej, ogromna ilość zmodernizowanych terenów zielonych, remonty zabytkowych kamienic ze wsparciem miasta – to mieszkańcy widzą i to był jeden z czynników, że realizowany przeze mnie program ocenili pozytywnie, powierzając mi funkcję prezydenta na kolejną kadencję.

*Największy sukces tamtej kadencji to…

– Największym sukcesem było to, że nie tylko pracownicy Urzędu Miejskiego, ale też innych jednostek miejskich są jednym, świetnie współpracującym teamem. Każda z miejskich instytucji potrafiła zaangażować się w ten wielki program rozwoju Świdnicy. To, że udało się w pracownikach tych instytucji wzbudzić entuzjazm i kreatywność. Skuteczne zarządzanie miastem nigdy by się nie udało, gdyby nie współpracownicy, ich zaangażowanie i wspólna wiara w to, że razem możemy to miasto zmieniać na lepsze.

*Największa porażka…

– Może nie porażka, ale temat, który bardzo leży mi na sercu, to ciągle nierozwiązany problem gospodarki mieszkaniowej. Bardzo staraliśmy się przyspieszyć terminy i ilość remontów pustostanów. Wybudowaliśmy jeden budynek socjalny, oddaliśmy dla świdniczan 26 mieszkań socjalnych, 22 mieszkania komunalne, ponad 70 w formule TBS, wyremontowaliśmy ponad 140 pustostanów, ale to wciąż okazuje się za mało. Jest wiele rodzin, które oczekuje na własne M. Bardzo bym chciała, żeby kolejka oczekujących na mieszkanie wyraźnie się zmniejszyła. Dotyczy to szczególnie mieszkań pod wynajem dla ludzi średniozamożnych, którzy nie chcą ich kupować. To przede wszystkim mieszkania w formule TBS i lokale mieszkalne budowane przez miasto. Jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia i na pewno jest to obszar wymagający ogromnej pracy. Więc może nie porażka, ale poziom satysfakcji jest wciąż za mały.

* Za nami sesja budżetowa. Budżet na rok 2019 jest zrównoważony, ale nie wykluczający inwestycji. W planach m.in. modernizacja Parku Młodzieżowego, I etap przebudowy Alei Niepodległości. Kiedy te zadania będą realizowane?

– Jeśli chodzi o aleję Niepodległości, jesteśmy przygotowani do ogłoszenia przetargu na wyłonienie wykonawcy I etapu. Przypomnę, że jest to fragment od pl. Wolności do ul. 8 Maja, do Szkoły Muzycznej. Równolegle przygotowywana jest dokumentacja kolejnych dwóch etapów. Natomiast, jeśli chodzi o Park Młodzieżowy, to jesteśmy na etapie przygotowywania koncepcji. Wśród innych ważnych przedsięwzięć, które chcielibyśmy rozpocząć w pierwszej połowie roku są remonty ulic: Traugutta, Chłopskiej i Franciszkańskiej. Na pewno w tym czasie rozpoczną się też zadania związane z rewitalizacją budynków komunalnych, na które pozyskaliśmy pieniądze z Aglomeracji Wałbrzyskiej. Chodzi m.in. o kilka kamienic przy ul. Przechodniej, Żeromskiego i Spółdzielczej.

* Uda się w najbliższym czasie rozpocząć remont basenu?

– Przygotowujemy się do drugiego przetargu, licząc na to, że tym razem uda się wyłonić wykonawcę, który spełni nasze warunki finansowe. Niestety, za pierwszym razem się nie udało. Podkreślę, że nie tylko nam. Inne samorządy też miały problemy z wyborem realizatorów inwestycji. W Jaworze prace rozpoczną się dopiero po piątym przetargu. Na pewno z tego remontu nie zrezygnujemy. Basen odkryty jest w Świdnicy potrzebny, cały czas to podkreślam, jako miejsce bezpiecznego odpoczynku dla dzieci i dla całych rodzin, wypoczynku niedrogiego.

* Czy świdniczanie mogą liczyć na remont basenów krytych?

– Przed tym nie uciekniemy. Basen przy ulicy Równej wymaga modernizacji części zaplecza, być może uda się z czasem rozbudować obiekt o część rekreacyjną dla rodzin. Natomiast naszym dużym zmartwieniem jest basen przy Szkole Podstawowej nr 4, który wymaga termomodernizacji i modernizacji części zaplecza, szczególnie szatni, sanitariatów. Zmodernizowaliśmy stację filtrów. Szukamy środków zewnętrznych na realizację kolejnych etapów. Według obietnic rządu mają pojawić się fundusze na termomodernizację obiektów publicznych i wtedy chcielibyśmy z takich pieniędzy skorzystać. Remont będzie bardzo drogi, koszty wyniosą zapewne nie mniej niż 10 milionów złotych, bowiem jednocześnie trzeba wykonać także termomodernizację sali gimnastycznej.

* Wielu świdniczan marzy o nowoczesnej hali widowiskowo-sportowej? Czy to marzenie uda się spełnić?

– To jest też moje marzenie. Bywam często na imprezach i widzę, jak bardzo jest potrzebna hala widowiskowo-sportowa z prawdziwego zdarzenia, z dużym zapleczem. Niestety, jest to bardzo duży wydatek i nie będziemy się do niego przymierzać wcześniej jak za dwa lata. Jest to obiekt potrzebny w Świdnicy, ale nie chcę dzisiaj składać żadnych deklaracji co do terminów. Musimy po pierwsze dokończyć wszystko to, czego się podjęliśmy, dokończyć poważne remonty dróg i dopiero wtedy myśleć o kolejnych dużych inwestycjach.

* Poza inwestycjami, jakie jeszcze wyzwania czekają w tej kadencji?

– Na pewno ten rok będzie bardzo trudny, jeśli chodzi o sferę edukacji. To jest ten krytyczny czas, kiedy dopiero po ukończeniu przez dzieci trzeciej klasy gimnazjów i całkowitym wygaszeniu tych szkół zmierzymy się ze stanem zatrudnienia, z napełnieniem budynków uczniami, z takim poukładaniem systemu edukacji, by służył on dzieciom. Chcę to zrobić w taki sposób, by odbyło się to w jak najmniejszym stopniu kosztem dotychczasowych pracowników. To będzie wyzwanie na rok 2019. Cały czas też jako gmina realizujemy rzeczy, które do nas nie należą, ale które są bardzo ważne, czyli cała sfera edukacji zdrowotnej, czy aktywności obywatelskiej. To uświadamianie sobie, że jesteśmy częścią tego miasta, jesteśmy za nie odpowiedzialni, czy to biorąc udział w Budżecie Obywatelskim, segregując odpady, reagując na akty wandalizmu, czy wreszcie biorąc udział w wyborach samorządowych. Na pewno będę wspierać wszystkie pomysły dotyczące sportu, rekreacji i  kultury.

* Wspomniała Pani o budżecie obywatelskim. Czy czekają nas jakieś zmiany?

– Warto będzie przedyskutować ten temat z nowymi radnymi. Aktywność ludzi w tym zakresie jest bardzo mała. Sama formuła głosowania, która została przez nas zmieniona, która wydłużyła czas oddania głosu, dała możliwość głosowania w różnych formach – niewiele zmieniła, jeśli chodzi o frekwencję.

* Na zakończenie zapytamy o prywatne plany Beaty Moskal-Słaniewskiej?

– Praca jest dla mnie bardzo ważna i daje mi ogromną satysfakcję. Nie liczę godzin, które w niej spędzam, ale postanowiłam sobie, że zacznę wyraźniej odgraniczać sferę zawodową od prywatnej. Chcę znaleźć czas nie tylko dla rodziny, bo to robić potrafię, ale przede wszystkim dla siebie. Prezydent musi być w dobrej formie, więc więcej czasu poświęcę na sport, ćwiczenia, basen, na to, żeby złapać oddech. I to jest mój osobisty plan na ten rok.

Zobacz również