RST Półmaraton Świdnickiświdnicka grupa biegowa

Świdnicka Grupa Biegowa powstała przed I RST Półmaratonem. Biegają do dziś po całym świecie

Tegoroczny RST Półmaraton Świdnicki ma już swoją V edycję. W tym roku mija też pięć lat od powstania Świdnickiej Grupy Biegowej – ekipy znajomych, którzy zebrali się, żeby potrenować przed startem w pierwszej edycji imprezy. Dziś biegają w zawodach na całym świecie.

W 2014 r. okazją do biegania w „sposób zorganizowany” stały się treningi paczki znajomych do pierwszego Półmaratonu Świdnickiego. Inicjatorami i założycielami Grupy byli Sylwia i Jacek Gołębiewscy. 

– Pierwszy Półmaraton Świdnicki doskonale pamiętam, ponieważ był to mój pierwszy start w biegach ulicznych – wspomina Dariusz Szczepanik, obecnie wiceprezes Grupy. 

Dziś Świdnicka Grupa Biegowa to stowarzyszenie, do którego należy ponad 60 osób. Nowych członków stale przybywa. Bieganie stało się bowiem modnym sposobem na aktywny i zdrowy tryb życia.

– Od kilku lat obserwujemy bardzo duży progres, jeśli chodzi o liczbę biegaczy. Wystarczy przejść się wieczorem po mieście, żeby zobaczyć, ile osób  biega – cieszy się Dariusz Szczepanik.

Podobnych organizacji, jak Świdnicka Grupa Biegowa, mniej lub bardziej formalnych, funkcjonuje w powiecie świdnickim kilka. W samej Świdnicy działa również Biegowa Świdnica, a w innych miejscowościach m.in. Strzegomska Dwunastka czy grupa Żarów Biega.  Nie chodzi już tylko o wspólne bieganie. To również organizacja zawodów pod swoim szyldem, bardzo aktywna działalność w mediach społecznościowych, a przede wszystkim otwartość na przyjmowanie nowych członków.

– Oczywiście każdy z biegaczy pracuje na własną markę, osiąga lepsze lub gorsze wyniki, ale startujemy też w klasyfikacji drużynowej. Jako grupa staliśmy się rozpoznawalni. Często udaje nam się zdobywać miejsca na podium. W Wałbrzychu byliśmy na pudle trzeci rok z rzędu – mówi z dumą Beata Kierczak, w grupie od 4 lat.

Na początku zawsze jest zniechęcenie. Jak dobrze zacząć?

Warto podkreślić, że takie stowarzyszenie jak Świdnicka Grupa Biegowa, to amatorskie zrzeszenie sportowe.  Przymiotnik „amatorski” nie ma tu absolutnie żadnego znaczenia pejoratywnego, a wręcz przeciwnie. Dzięki ciężkim treningom amatorzy stają się profesjonalistami.

– Zacząłem biegać sześć lat temu. Powód był prosty: chciałem schudnąć  – wspomina Darek Szczepanik.

– Darek palił papierosy. Kiedy rzucił, zaczął więcej jeść i przybrał na wadze. Pomyśleliśmy, że najprostszym rozwiązaniem będzie bieganie – dodaje żona Darka, Agnieszka Szczepanik, również należąca do ŚGB. I tak się zaczęło. Darek wybiegł z domu na wał przeciwpowodziowy wzdłuż rzeki Piławy w Pszennie. Przebiegł szybko kilkaset metrów, wrócił do domu i stwierdził, że… ma dość. To typowa reakcja organizmu nieprzyzwyczajonego na sportowy wysiłek. Zniechęca, odbiera zapał, ale Darek się nie poddał. I dzięki temu dziś biega maraton z czasem poniżej trzech godzin.

– U mnie wszystko odbyło się bardzo spontanicznie. Zapisałam się cztery lata temu z koleżankami na I Świdnicki Bieg Kobiet, który odbywał się w Parku Centralnym na dystansie 5 km. Staraliśmy się do tego jakoś przygotować, ale słabo nam wychodziło. W efekcie było to chyba najcięższe 5 km w życiu. Później był kolejny bieg kobiet, tym razem we Wrocławiu. Następnie za namową brata udało mi się pokonać 10,5 km w Jelczu-Laskowicach. I tak jakoś poszło – opowiada z kolei Beata Kierczak. „Tak jakoś” było na tyle dobre, że nadszedł czas na pierwszy półmaraton, a bieganie stało się nieodłącznym elementem jej życia.

Historie Beaty i Darka pokazują też, jak ważną rolę odgrywają małżonkowie, partnerzy, bliscy, którzy namawiają i inspirują do aktywności.  Mąż Beaty – Marek Kierczak który również należy do Świdnickiej Grupy Biegowej, zaczynał swoją przygodę z bieganiem z wagą 105 kg. Dziś waży niecałe… 71 kg.

– Zasada jest prosta: forma wzrasta, waga spada – mówi Darek Szczepanik. Biegacze zdrowiej się odżywiają, spada chęć na słodycze. Znika ospałość, a jej miejsce zastępuje energia do działania. Nasi rozmówcy zachęcają, żeby zwłaszcza na początku przygody z bieganiem korzystać z porad eksperckich i nie podchodzić do tematu nonszalancko.

Endorfiny za bieganie

– Kiedy zaczynamy, nie mamy jeszcze do czynienia z typowym bieganiem. To marszobieg, który ma poprawić naszą kondycję, a serce musi się przyzwyczaić do obciążenia. Trzeba być świadomym tego, jak działa nasz organizm. Jeżeli komuś zależy, żeby poprawić swoją sylwetkę, spalić dużo kalorii, to wcale nie trzeba biegać szybko. Im wolniej, tym lepiej. Żeby to jednak było skuteczne, bieg musi trwać dość długo – przynajmniej ponad godzinę, a najlepiej półtorej. Inaczej się biega, jeżeli chcesz startować w zawodach, inaczej jeżeli chcesz biegać tylko dla siebie – tłumaczy Agnieszka Szczepanik.

Bieganie ma sprawiać przyjemność, wyzwalać endorfiny. Na rynku jest dużo poradników i książek, do których warto zaglądnąć. W sieci też nietrudno o inspirujące blogi czy witryny sportowe. Jednym z bardzo dobrych  portali na tematy biegowe jest treningbiegacza.pl, który od 13 lat z powodzeniem prowadzi świdniczanin Przemysław Niemczuk. Również jest członkiem Świdnickiej Grupy Biegowej.  Na co dzień Przemysław Niemczuk uczy wychowania fizycznego. Za sobą ma już kilkadziesiąt maratonów.

– Bieganie jest sportem bezpiecznym, dzięki któremu można skutecznie zniwelować wiele niedogodności organizmu, takich jak choćby nadciśnienie czy cukrzyca. Można zapomnieć o przeziębieniach, organizm się uodparnia – podkreśla Darek Szczepanik.

Dlaczego tak dużo ludzi chce biegać na zawodach, a kalendarze imprez biegowych zapełniają niemal każdy weekend w roku? Bo współzawodnictwo wyzwala dodatkową adrenalinę.

– Nazwałbym to poczuciem ogólnego szczęścia ze względu na to, że jest się w tym miejscu i z tymi ludźmi. Nawet jeśli się nie biegnie dla wyniku, ale po to, żeby pokonać dany dystans – opowiada Darek.

Euforia na mecie

Międzynarodowy  RST Półmaraton Świdnicki staje się coraz bardziej popularną imprezą w Polsce, ale daleko  mu jeszcze do najbardziej obleganych zawodów w kraju, gdzie lista startowa zostaje zamknięta w ciągu dwóch godzin, jak w przypadku półmaratonu w Grodzisku Wielkopolskim czy maratonu w Dębnie.

Dla niektórych biegaczy dystans maratoński to jednak za mało – decydują się na start w ultramaratonach: 100 kilometrów po górach chociażby. To ekstremalny wysiłek, ale ich to nie odstrasza.

– Na długich dystansach trzeba zachować przede wszystkim zimną głowę. Jeżeli się za szybko zacznie, nie ma szans na sukces. W czasie każdych zawodów największa radocha jest na mecie. Człowiek wpada w euforię. Bez względu na to, czy przebiegnie maraton w ciągu 3 godzin, czy na miarę swoich możliwości w ciągu 5 godzin. Radość jest tako samo wielka – przekonuje Beata Kierczak.

– Trzeba sobie w jakiś sposób wytłumaczyć, że – powiedzmy – na tym 70. kilometrze już ci nic nie funkcjonuje, a musisz biec dalej. W każdym biegu przychodzi zwątpienie, że może stanę, może podejdę i trochę odpocznę. Ale z tym się walczy i biegnie się dalej. Wiele osób słucha muzyki, układa sobie specjalne playlisty i wie, że na którymś kilometrze będzie słuchało konkretnej piosenki. Każdy ma swoje sposoby i każdy ma też z tyłu głowy to, że chciałby poprawić swój wynik na danym dystansie – dodaje Darek.

– Mnóstwo energii dają grupy dopingujące na trasie. Podczas dużych maratonów, organizatorzy dbają też nie tylko o bezpieczeństwo zawodników, ale także zapewniają muzykę, jak było chociażby  na maratonie w Amsterdamie. Co kilka kilometrów stały busy, z których leciała specjalnie dobrana muzyka. To dodatkowo motywowało zawodników – twierdzi Beata.

Kim są liderzy Świdnickiej Grupy Biegowej?

Darek Szczepanik – rocznik 1978, rolnik z Pszenna. Biega od 6 lat. W październiku przebiegł Maraton Amsterdamski z czasem poniżej 3 godzin. Za sobą ma też Maraton Ateński, a także dziesiątki imprez biegowych w całej Polsce. Największe biegowe marzenie – przebiec Maraton Nowojorski – największą tego typu imprezę na świecie. Uczestnicy w nim 100 tys. biegaczy.

Beata Kierczak – rocznik 1974, pracownik biurowy ze Świdnicy. Biega od 4 lat. Startuje w półmaratonach. Jej marzeniem jest przebiec ten dystans z czasem poniżej dwóch godzin. Drugie marzenie, które chce zrealizować, to pokonanie maratonu.

Paweł Paterak

Zobacz również