Beata Moskal-Słaniewskaprezydentrozmowaświdnicawyzwania

Beata Moskal-Słaniewska: energia świdniczan jest moją siłą napędową

Dzisiaj mija pięć lat od zaprzysiężenia Beaty Moskal-Słaniewskiej na prezydenta Świdnicy. O tym, co udało się przez ten czas zrobić i jakie wyzwania oraz plany czekają nasze miasto w najbliższym czasie, rozmawiamy z prezydent Beatą Moskal-Słaniewską.

* Pamięta Pani dzień sprzed pięciu lat – 8 grudnia, kiedy została Pani zaprzysiężona na stanowisko prezydent Świdnicy?

Oczywiście, że pamiętam, bo to były bardzo silne emocje i jeden z najważniejszych dni w moim zawodowym życiu. Na pewno towarzyszyła mi radość, ale myślę, że akurat w tym dniu istotniejsze było to, iż odczuwałam ogromne poczucie odpowiedzialności. Był to czas na bardzo szybką naukę, wchodziłam bowiem w sferę, którą znałam z innej strony zawodowej i społecznej. A teraz trzeba było się przesiąść na drugą stronę biurka i podejmować szybko decyzje w bardzo konkretnych merytorycznych sprawach.

* I jakie były te pierwsze decyzje?

– Zacznę nieco żartobliwie, choć rzecz traktowaliśmy poważnie. Pierwszą decyzją było sprzątanie miasta. Zaprosiłam do siebie ówczesną panią dyrektor Marię Kasprowicz-Gładysz i dyrektora Macieja Glebę i powiedziałam: „sprzątajcie”. Miasto było bardzo brudne, zaniedbane, z przerośniętymi żywopłotami, ze stosami starych liści w parkach i na skwerach, z brudnymi chodnikami. Trudno było podejmować spektakularne decyzje, bo to był koniec roku budżetowego i pieniądze zostały rozdysponowane. Zaczęliśmy więc bardzo intensywnie pracować nad listą zadań inwestycyjnych, które mieliśmy realizować w roku 2015. W budżecie nie były one ujęte. Plan na rok 2015 był bardzo skromny, zupełnie nierozwojowy, nie przewidywał żadnych przedsięwzięć, które miałyby wpływać na poprawę komfortu życia, który miałby spełniać oczekiwania i potrzeby mieszkańców. Takie plany trzeba było więc zacząć od zadań małych, które dałyby się wykonać bez dłuższych procedur projektowych.

* Czyli jakie?

– To były remonty chodników. W tamtym czasie, w ciągu pierwszych dwóch lat mojej prezydentury, wydaliśmy rekordowe środki na przebudowę chodników i budowę zatok parkingowych. Zrobiliśmy bardzo szybką diagnozę i wybraliśmy w każdej dzielnicy miasta kilka takich miejsc, w których ludzie poruszali się najczęściej. Miejsc, które były zniszczone i które trzeba było pilnie wyremontować. Oczywiście w międzyczasie przygotowywaliśmy się do innych inwestycji i tutaj planem był dla mnie program wyborczy. Układałam go sama, ujęłam w nim te zadania, które w moim odczuciu, jak i w odczuciu mieszkańców, z którymi wtedy rozmawiałam, były najważniejsze.

* Skąd znała Pani potrzeby mieszkańców?

– Przypomnę, że w czasie kampanii przedwyborczej odbyłam wiele spotkań, w różnych dzielnicach miasta. Przychodziło nieraz kilka osób, ale były też spotkania, na których było ponad 100 świdniczan. I pytałam: „Czego byście chcieli? Czego oczekujecie? Na jakie zmiany liczycie?” Wszystko skrupulatnie notowałam i tak powstał mój program wyborczy, z którego do dziś zrealizowałam ponad 80 % zadań.

* A te najważniejsze dla Pani zadania to …

– Budowa żłobka i schroniska dla bezdomnych zwierząt. To zadania, do których zaczęliśmy przygotowania w roku 2015. Uważam, że są to bardzo ważne przedsięwzięcia społeczne. To pierwsze, które jest praktyczną realizacją polityki prorodzinnej – wsparcie dla młodych rodzin, dla mam. I to drugie, które było zmaterializowaniem naszej wrażliwości wobec świata zwierząt. O schronisku mówiło się wiele lat, ale nikt nie podjął decyzji, aby tę inwestycję realizować. W międzyczasie także przygotowywaliśmy się i rozpoczęliśmy wiele ważnych inwestycji drogowych. To m.in. przebudowy ulic: Sikorskiego, Kazimierza Odnowiciela, rondo na osiedlu Młodych, Wałbrzyskiej, która dziś wyremontowana jest niemal w całości. Rzeczą dla mnie również bardzo ważną jest polityka mieszkaniowa. To modernizacyjne remonty pustostanów, budowa łazienek w mieszkaniach komunalnych i socjalnych oraz budowa nowych zasobów mieszkaniowych, bo to jest w naszym mieście konieczne. Dużo takich zadań chciałabym jeszcze zrealizować. Te pierwsze pozwoliły zaspokoić najważniejsze zgłaszane potrzeby.

* Na inwestycje miejskie udało się pozyskać bardzo duże środki unijne.

– Rok 2015 był rokiem, kiedy tak naprawdę zaczęliśmy konkretne już bardzo przygotowania do perspektywy unijnej w ramach Aglomeracji Wałbrzyskiej, ale nie tylko. Postawiliśmy przede wszystkim na niską emisję, stąd m.in. zrealizowaliśmy wiele ścieżek rowerowych, kupiliśmy nowe autobusy. To także szereg działań rewitalizacyjnych, przypomnę, że mamy przyjęty przez Radę Miejską Lokalny Program Rewitalizacji. W jego ramach robimy wiele zadań. To na przykład kończący się remont budynku Rynek 39-40, to modernizacja kwartału przy ul. Siostrzanej czy inwestycja, którą  obecnie realizujemy, czyli remonty kamienic miejskich przy ulicy Przechodniej, Żeromskiego, Spółdzielczej. Ale środki unijne to także pieniądze, które pozyskaliśmy na rewitalizację terenów zielonych: Parku Centralnego, Parku Sikorskiego, Ogrodu Różanego czy skwerów przy pl. Drzymały i przy ul. Wałowej.

* Oprócz środków unijnych, miasto realizuje także zadania ze wsparciem z innych źródeł.

Tak, sięgamy po nie zawsze, kiedy tylko jest możliwość, z bardzo dobrym efektem. To między innymi środki rządowe, które pozwoliły na budowę żłobka, a środki aglomeracyjne na kapitalny remont drugiego ze żłobków. Po pieniądze rządowe sięgamy co roku przy remontach dróg, pozyskaliśmy je m.in. na remont ul. Wałbrzyskiej, ul. Sikorskiego czy na ul. Kraszowicką, której kolejny etap remontu właśnie rozpoczynamy. Pieniądze ministerialne to także wkład w budowę nowego stadionu miejskiego i modernizację lodowiska, które dziś jest obiektem o zupełnie innym standardzie niż 5 lat temu. Najważniejszym jednak programem, który doczekał się największego dofinansowania, był program KAWKA, który pozwolił na podłączenie kilkuset mieszkań do miejskiej sieci ciepłowniczej. Efekt ekologiczny – ogromny, komfort mieszkańców – zdecydowanie wyższy niż wtedy, kiedy ogrzewali swoje mieszkania piecami. Łącznie koszt tego projektu to dziś ponad 18 mln zł, z czego dotacja to 10,7 mln zł. Pięć lat to setki zadań mniejszych i większych i ponad 300 mln zł na inwestycje. To zdanie dedykuję tym, którzy dziś potrafią w kłamliwy sposób mówić, że „ona sadzi tylko kwiatki”. Tak, lubię kwiatki, gdyż uważam, że estetyka miejsca, w którym żyjemy, schludność, zagospodarowane skwery i trawniki, a także piękne kolory wpływają dobrze na nas samych. W dobrej przestrzeni my sami stajemy się lepsi. A Ci, którzy nie chcą tego zauważyć? Cóż… Pozostaje mi tylko współczuć, że żyją we własnej złości i we własnych frustracjach, które tak łatwo jest dzisiaj anonimowo przelewać w internecie. Dla mnie jednak jest ważniejsze to, że niemal codziennie piszą do mnie mieszkańcy, czy to za pośrednictwem Facebooka, czy przysyłając mi przepiękne kartki z podróży, czy po prostu z podziękowaniami za różne rzeczy, które się dzieją w miejskiej przestrzeni. To jest moja siła napędowa, to jest moja moc, to jest mój najważniejszy „mobilizator” do dalszej pracy.

* Przed nami nowy 2020 rok. Jakie są plany inwestycyjne dla miasta?

Niestety, spowalniamy tempo, co wynika z decyzji rządu i parlamentu. Obcięto nasze dochody. „Nasze”, czyli wszystkich samorządów w Polsce. Mniej otrzymamy z puli podatku od osób fizycznych. Przerzucono na nas niemal w całości koszty podwyżek nauczycieli. Jeszcze raz bardzo mocno podkreślę – uważam, że podwyżka się nauczycielom jak najbardziej należała, ale to nie samorządy, a rząd, który też pobiera swoją pulę podatków i danin, powinien te podwyżki sfinansować. Postawiono nas w bardzo trudnej sytuacji i to powoduje, że skala nakładów inwestycyjnych będzie na pewno dużo mniejsza. Mówię to z ubolewaniem, rozczarowaniem i żalem, bo wszystkie zadania, które zaplanowaliśmy są jak najbardziej potrzebne. Były to m.in. kolejne instalacje pozwalające już na koszt gminy podłączyć następne budynki do miejskiej sieci ciepłowniczej. Na pewno zrezygnujemy z remontu ul. Polna Droga, a remontu tego oczekują wszyscy od wielu lat. Odkładamy także na półkę plany dotyczące ulicy Inżynierskiej. Okrojone będą bardzo mocno środki m.in. na modernizację chodników czy parkingów. Zostawiamy zadania kluczowe, te z dofinansowaniem zewnętrznym. Dokończymy zatem proces rewitalizacji, będziemy prowadzić program dotyczący indywidualnych dofinansowań do modernizacji ogrzewania i oczywiście nasze czołowe zadania z dofinansowaniem, czyli remont ulicy Kraszowickiej, al. Niepodległości i Parku Młodzieżowego. Jeżeli w ciągu roku okaże się, że stan naszych finansów jest lepszy niż prognozujemy na podstawie wysłanych przez ministerstwo parametrów, to będziemy oczywiście z tej listy zadań odłożonych wyjmować te projekty, które są możliwe do zrealizowania. Mam nadzieję, że tak się stanie.

* Jednym z argumentów, które podnosi opozycja czy mieszkańcy w swoich komentarzach, jest to, że przecież budżety samorządów zwiększyły się tak bardzo i to samorządowcy nie potrafią należycie wykorzystywać tych środków?

Jest to kompletna manipulacja. Owszem, budżety nam wzrosły w sposób znaczny od 2016 roku, kiedy rząd uruchomił program 500 plus, ale to nie znaczy, że rosną nasze dochody bieżące. Rośnie ilość środków, jaka trafia do budżetu, co wynika z tego programu. To są znaczone pieniądze, których my jesteśmy tylko dystrybutorem, nie możemy ich wydać na nic innego. W przyszłorocznym budżecie skala programu 500 plus osiągnie w Świdnicy wysokość 53 mln zł. I tu znów kamyczek do rządowego ogródka. Zrzucono na nas obsługę tego programu, nie rekompensując ponoszonych przez nas nakładów. Powoduje to to, że dziś Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej tak naprawdę nie ma potencjału, żeby zajmować się tym, co najważniejsze, czyli pomocą, opieką i wsparciem rodzin czy osób indywidualnych, a jest przede wszystkim dystrybutorem środków pomocowych, przekaźnikiem zasiłków, które trafiają do beneficjentów. Bardzo też nad tym ubolewam, bo oczywiście system wypłacania zasiłków musi być bardzo skrupulatny i rzetelny, ale powinien też zostać czas na to, żeby rodzinom wymagającym wsparcia móc tego wsparcia udzielać. Jest takich rodzin wciąż bardzo dużo i nie zawsze dotyczy to tylko sfery materialnej. Czasem potrzebna jest pomoc prawna, wsparcie psychologiczne, a na to po prostu często już nie wystarcza czasu.

Następne 5 lat to w międzyczasie wybory samorządowe, miejmy nadzieję, że tego kalendarza już nikt nie zmieni. Jaka będzie Pani decyzja?

Dzisiaj bardzo trudno powiedzieć. Na razie praca ta sprawia mi ogromną satysfakcję. Widzę bardzo konkretne efekty tych lat, które już za nami. Widzę zmieniające się miasto – z odnowionymi kamienicami. Miasto z równymi chodnikami i drogami. Miasto pięknej zieleni, której zazdroszczą nam w całej Polsce. Miasto, które żyje, w którym różne inicjatywy mieszkańców, od małych projektów po wielkie przedsięwzięcia, realizowane są z naszym wsparciem. Miasto, w którym ludzie są twórczy, w którym powstają piękne rzeczy – od płyt, książek, utworów poetyckich po imprezy integracyjne, koncerty charytatywne. To jest myślę najważniejszym sukcesem tych 5 lat, że tak, jak zapowiadałam kiedyś – moim zadaniem jest uruchomienie energii świdniczan. I to się właśnie dzieje, ta energia została uruchomiona  i promieniuje pozytywnie na wszystkich.

foto: W. Bąkiewicz / UM Świdnica

.       

Zobacz również