ogrody działkoweROD Pod GrzybemświdnicaWanda Sulikowskawolontariusz roku

Wanda Sulikowska: działamy na rzecz naszych ogrodów

Od 8 lat zarządza Rodzinnymi Ogrodami Działkowymi „Pod Grzybem”. Od samego początku korzysta z każdej ewentualności, by rozwijać i upiększać ogródki. Zawsze można na nią liczyć. Za swoją działalność i zaangażowanie Wanda Sulikowska w grudniu 2019 r. odebrała nagrodę „wolontariusz roku”.

Gala wręczenia nagród odbyła się 5 grudnia 2018 r w teatrze miejskim w Świdnicy. Wyróżnienie jest dowodem na to, że działkowcy dostrzegają i doceniają starania swojego prezesa. – Jestem bardzo dumna. To wszystko dzięki moim koleżankom i kolegom, którzy dostrzegli moje zaangażowanie i wnioskowali o tę nagrodę. Widzą, że cały czas coś robię. Już wieczorem planuję, co będę robić od rana – mówi Wanda Sulikowska, prezes Stowarzyszenia Ogrodowego Rodzinnych Ogrodów Działkowych „Pod Grzybem”.

Prawie ćwierć wieku w Świdnicy

Wanda Sulikowska przeprowadziła się do Świdnicy wraz z rodziną w 1980 r. – Tu dostaliśmy mieszkanie. Była to dla mnie bardzo duża zmiana. Mieszkaliśmy wcześniej we Wrocławiu, w dużo większym hałasie. Zamieszkaliśmy na osiedlu Młodych. Było cicho, spokojnie. Nie było wielu aut, ale za to dużo firm i miejsc pracy. Podobało mi się – opowiada Wanda Sulikowska.

Razem z panią Wandą do Świdnicy przyjechał jej mąż i dwójka dzieci – Artur (8 lat) i Sylwia (5 lat). – Musieliśmy z mężem pracować na zmiany, aby pogodzić pracę z wychowaniem dzieci. Pracowałam jako sprzedawca i to mi wówczas odpowiadało. Lubiłam kontakt z ludźmi. Mąż pracował jako budowlaniec. Mieliśmy czas dla dzieci, domu i pracy. Dzieci bardzo szybko jednak dorosły i wyfrunęły z domu – wspomina Wanda Sulikowska. Artur skończył prawo, a Sylwia – Wyższą Szkołę Zarządzania i Biznesu w Warszawie. Założyli swoje rodziny. Doczekali się dzieci. Mieszkający wciąż w Świdnicy Artur jest tatą dorosłych już dziś bliźniaczek – Klaudii i Emilii. Klaudia równieżskończyła prawo, a Emilia – farmację. Obie mieszkają we Wrocławiu. Sylwia została mamą Liwii, która dziś uczy się w pierwszej klasie ogólniaka. Razem z mamą mieszka we Wrocławiu. W 2010 r. po ciężkiej chorobie zmarł mąż pani Wandy.

Wzięłam działkę, żeby mieć co robić

W 2003 r. pani Wanda przeszła na emeryturę. Pomagała synowi w opiece nad dziewczynkami. Trzy lata później, w 2006 r., zdecydowała się na kupno działki. – Zaczęłam uprawiać warzywa i owoce. Robiłam przetwory na zimę. Wzięłam działkę, żeby się czymś zająć – opowiada. Bardzo szybko zaangażowała się społecznie w sprawach związanych z działkami. – To wszystko potoczyło się tak szybko, trochę przypadkiem. Ktoś rzucił hasło, że powinniśmy oddzielić się od Bolka. Byliśmy wówczas jednością. Tylko wszystkie pieniądze szły do ogrodów na terenie ROD Bolko. Udało nam się to jeszcze w 2006 r., ale wciąż działaliśmy pod szyldem Polskiego Związku Działkowców. Znów podjęliśmy działania, zmierzające do odłączenia się od PZD. W 2011 r. zarząd okręgowy narzucił nam zarządcę komisarycznego. Zwołano zebranie. Pamiętam, że było wówczas wyjątkowo mnóstwo osób, około 300 działkowców. Komisaryczny spośród wszystkich obecnych wybrał zarząd. Mnie mianował skarbniczką. Nie znaliśmy się zupełnie – wspomina Wanda Sulikowska.

Niestety, po trzech miesiącach prezes zrezygnował z funkcji. Na jego miejsce w 2012 r. wybrano panią Wandę. Funkcję pełni nieustannie aż do dzisiaj. W 2013r.  weszła w życie ustawa, która regulowała przepisy i umożliwiła odłączenie się ogrodom od Polskiego Związku Działkowców. Pomimo trudności, udało się. ROD „Pod Grzybem” jest w pełni samodzielnym ogrodem.

Osiem lat ciężkiej pracy

Po tych ośmiu latach ROD „Pod Grzybem” stanowi doskonały przykład tego, jak prężnie może działać zarząd w kierunku zmiany wizerunku ogrodu. W ciągu tych kilku lat udało się uporządkować tereny, na których zalegały odpady z budowy jednego ze świdnickich hipermarketów. Dziś są tu pięknie zagospodarowane ogródki. Uporządkowano wszystkie pozostałe działki, a także alejki pomiędzy nimi. Wybudowano podesty pod kontenery na śmieci. To, co napawa wielką dumą, jest z całą pewnością pięknie wyremontowany staw. Wyrzucono stare opony, z kamieni ułożono obramowanie, posadzono lilie wodne. Na brzegu stanęły ławki. – Zdarza się, że nawet mieszkańcy centrum przyjeżdżają nad ten staw odpocząć. To bardzo cieszy. Wykonaliśmy mnóstwo pracy i jesteśmy dumni z efektów, jesteśmy dumni z naszego ogrodu. Było warto – dodaje Wanda Sulikowska. Przed Stowarzyszeniem Ogrodowym Rodzinnych Ogrodów Działkowych „Pod Grzybem” jedna z największych inwestycji – wykonanie przyłącza energetycznego do ogrodów. Potrzeba na nie około 400 tys. złotych. – Liczymy się z tym, że to wszystko potrwa, zapewne realizacja przyłącza rozłożona zostanie na 2 lata, ale jest to inwestycja potrzebna. Nie wiemy, w jakim kierunku pójdzie ochrona środowiska. Może się okazać, że niemożliwe będzie używanie kosiarek spalinowych. Nie wiemy, ale prąd na działkach jest potrzebny. Szukamy w tej chwili środków, możliwości dofinansowania. Mamy też już wszystko zaplanowane tak, by przeprowadzić inwestycję systemem gospodarczym, jak najtaniej. Czeka nas bardzo dużo pracy, chodzenia, załatwiania, ale tak to już jest. Żeby coś mieć, trzeba się napracować. I co tu dużo mówić, warto. Kiedy osoby z zewnątrz chwalą nasz ogród, czy przyjeżdżają odpocząć np. nad staw, czuję dumę, wielką dumę – mówi Wanda Sulikowska.

ROD „Pod Grzybem” zarządza 600 ogrodami.

Dodaj komentarz

Zobacz również