Connect with us

Wyszukaj na portalu

9°C Świdnica

Aktualności

Świdnica solidarna z Białorusią. Pomaga ofiarom represji

Na Białorusi nadal odbywają się protesty, które mają na celu obalenie reżimu Łukaszenki. Wciąż są brutalnie tłumione. Nasilają się też prześladowania obywateli. Część z represjonowanych osób zdołała uciec do Polski. Dotarli także na Dolny Śląsk. Trojgiem zaopiekowali się mieszkający w Świdnicy Białorusini – Natallia Polkh-Kastsiukovich i jej mąż Andriej.

Osoby uciekające z Białorusi to najczęściej ranni w czasie protestów, a także prześladowane w areszcie. Często mieli godzinę, dwie na opuszczenie kraju. Przyjeżdżali tak, jak stali. Z tym, co akurat mieli przy sobie. Na Dolny Śląsk dotychczas przyjechało około 40 osób. 20 przebywa obecnie w Dusznikach Zdrój. Trójką z nich zaopiekowali się mieszkający w Świdnicy Białorusini – Natallia Polkh-Kastsiukovich i jej mąż Andriej. To są osoby, które naprawdę potrzebują wsparcia. Chcemy im pomóc w tej trudnej sytuacji – znaleźć pracę, szkołę, mieszkanie. Na Białoruś, póki wszystko się nie uspokoi, nie mogą wrócić – mówi Natallia Polkh-Kastsiukovich.

W Świdnicy schronienie znaleźli Maria, Bogna i Aleksiej. Pierwsza z kobiet była niezależnym obserwatorem na wyborach. Jak mówi, widziała wiele rzeczy wykonywanych wbrew prawu. Potem zaczęły napływać na nią skargi, pisma, żeby zdjąć ją z tego stanowiska. W mniejszych miejscowościach było mało obserwatorów i władze chciały się ich pozbyć. – Zaczęły napływać skargi na policję, że kogoś pobiłam – opowiada. Nagrywałam, publikowałam w internecie, co się dzieje. Córka Marii – Bogna także była obserwatorem w Mińsku. Nie udostępniono jej, mimo wniosku, protokołu z wyborów. Wzięła udział w proteście, w czasie którego została ranna. Rzucono w nią granatem hukowym, trafiła do szpitala. Miała problem ze słuchem po wybuchu. Konieczna okazała się także operacje, ponieważ odłamki granatów utkwiły w nogach. Ze szpitala przewieziono ją do więzienia na 3 dni. W tym czasie przeszukano jej mieszkanie. Zabrano laptopa, bransoletkę. Gdy wychodziła z więzienia, usłyszała, że to jeszcze nie koniec. – Mieliśmy wybór – albo uciekać, albo iść do więzienia – podsumowuje Bogna.

Advertisement. Scroll to continue reading.

Aleksieja Bogna poznała w czasie pobytu w szpitalu. On także został ranny. – W szpitalu dziewczyny opowiadały, że przychodziła policja, jeszcze zanim w pełni wybudziły się z narkozy, przesłuchiwała ich i mówiła, że to ich wina. Chcieli, żeby to podpisały. Na przesłuchaniu mówiłem, że nie byłem na proteście, ale szedłem do sklepu. Przechodziłem obok. Skierowano mnie na badania lekarskie, na których zapytano mnie, kto do mnie strzelał. Zapewniano, że wszystko będzie ok. Wyjechałem zaraz po wyjściu ze szpitala, przed Bogną i jej matką. Zaraz po wyjeździe dowiedziałem się, że ją aresztowano i że w moim mieszkaniu także było przeszukanie. Gdybym nie wyjechał, też zostałbym aresztowany. Mam kontakt z wolontariuszami z Mińska. Wiem, że mam założoną sprawę. Jak wrócę teraz na Białoruś, możliwe, że od razu zostanę aresztowany – wyjaśnia Aleksiej.

Wszyscy troje wierzą, że będą mogli wrócić, gdy sytuacja się uspokoi. Na razie z ciężkim sercem patrzą na to, co się dzieje. – W czasie przeszukań zabierają wszystko – laptopy, telefony, ale też flagę, bransoletkę. Adwokat próbuje odzyskać nasze rzeczy, ale bez skutku. Pozakładali nam sprawy, że spowodowaliśmy pożary, ale co się paliło, nie wiadomo. Co to za zarzuty, też nie. Ludzie mają świadomość, że nie ma już drogi powrotu. Zrobili tyle, że nikt im tego nie daruje. Zwalniają lekarzy, nauczycieli. Zwolnili rektora Politechniki w Brześciu. Nowym rektorem została osoba z zewnątrz. W końcu nie będzie lekarzy, żeby leczyć. Musi się to skończyć. Nie mogą wszystkich posadzić. Codziennie 300 osób zostaje aresztowanych. Dają bardzo wysokie mandaty. Ludzie żyją w strachu. Nie można nic powiedzieć. W Dzień Edukacji Narodowej nauczycielki wyszły położyć kwiaty pod pomnikiem. Zostały aresztowane za niewłaściwe kolory ubrań. Jedna miała czerwony sweterek, druga czerwony płaszcz – opowiada Maria. – Jesteśmy dumni, że ludzie razem tyle czasu wychodzą. Nie wiadomo, co dalej. Strach jest cały czas. Nie wiadomo, ile to potrwa. Osoby, które prowadzą te sprawy, czekają na informację z góry. Ludzie nie chcą podejmować decyzji, żeby nie obróciło się to przeciwko nim. Wszystko w zawieszeniu.

Ile to potrwa, nie wiadomo. Dlatego chcą w Świdnicy znaleźć pracę, szkołę i mieszkanie. Czekają na ustawę, która umożliwi Białorusinom pracę na wizach humanitarnych.

Na facebooku prowadzona jest zbiórka na pomoc dla nich

https://www.facebook.com/groups/333502001165121

Środki można przekazywać także za pośrednictwem portalu zrzutka https://zrzutka.pl/ngg4j8

* Imiona bohaterów zostały zmienione.

Zostaw komentarz

Leave a Reply

Facebook

Przeczytaj również

Aktualności

Pies uciekł z budy, dlatego… przywiązała go łańcuchem do haka holowniczego i ciągnęła po jezdni w kierunku „domu”. Ten niewyobrażalny akt okrucieństwa miał miejsce...

Aktualności

Wszyscy trzymaliśmy kciuki do samego końca… Niestety po długiej i ciężkiej chorobie zmarła dziś Asia Malinowska. Miała zaledwie 31 lat. Jeszcze w październiku w...

Aktualności

Od tej filigranowej dziewczyny zależy komfort cieplny w kilku tysiącach świdnickich mieszkań. Ania Kulej w sierpniu została mistrzem w Dziale Źródeł Ciepła w świdnickim...

Aktualności

Kilka nieoznakowanych radiowozów i zablokowana ulica. We wtorek w godzinach wieczornych przy ul. Bystrzyckiej doszło do wspólnej akcji Centralnego Biura Śledczego Policji oraz Straży...

Wszelkie prawa zastrzeżone. © Miejska Biblioteka Publiczna w Świdnicy, 2020

Rozmiar czcionki

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Polityka prywatności

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close