Connect with us

Wyszukaj na portalu

15°C Świdnica
mojaswidnica.pl

Aktualności

Maksymilian Wnęk: chciałbym spróbować jeszcze czegoś nowego [foto/wideo]

foto: Daniel Gębala

W przeszłości był szklarzem, murarzem, traktorzystą czy operatorem ciężkiego sprzętu, w dzieciństwie zbudował swój własny drewniany rower. Dziś, mimo emerytury zawodowej, nie zna słowa „nuda” – Już 32 lata jestem na emeryturze, a skrycie prosiłem Pana Boga, żeby chociaż ze dwa lata na niej pobyć! – mówi żartobliwie Maksymilian Wnęk. Mimo sędziwego wieku, 92-letni artysta wciąż nie narzeka na brak kreatywności i nadal zaskakuje swoich fanów, tworząc starannie przygotowane dzieła sztuki wykonane z różnych puszek…

*Jest Pan bardzo utalentowanym człowiekiem…

– Talenty mam od najmłodszych lat! Teraz rodzicie kupują dzieciom zabawki, a ja robiłem sobie wszystko sam. Mój tata był stolarzem cieślą. Jednak dostęp do narzędzi miałem tylko, gdy nie było go w domu, żeby na mnie nie nakrzyczał. Nawet sobie własnoręcznie zrobiłem drewniany rower. Pod górę pchałem, a z góry zjeżdżałem, ponieważ urodziłem się w górach.

Advertisement. Scroll to continue reading.

*Kiedy zamieszkał Pan w naszym mieście i czym się Pan zajmował?

– Przyjechałem do Świdnicy w 1955 roku do swojej siostry i trudno było wówczas o jakąś pracę. Udało mi się jednak znaleźć zatrudnienie w grupie budowalnej przy PGR-ze na ul. Buczka (od red. obecnie ul. Kliczkowska) jako pomocnik szklarza, to było dokładnie 17 lutego. Po dwóch miesiącach z powodu śmierci mojego przełożonego zacząłem pełnić obowiązki głównego szklarza. Najwięcej szklarni oszkliłem chyba w Jagodniku – dobrych kilka hektarów. Później zostałem murarzem w Makowicach. Byłem też operatorem ciężkiego sprzętu oraz traktorzystą, a w połowie lat 70-tych rozpocząłem swoją wieloletnią przygodę ze świdnickim teatrem. W Świdnickim Ośrodku Kultury spędziłem prawie 20 lat.

*Czym się Pan zajmował w teatrze?

– Byłem starszym rzemieślnikiem, brygadierem sceny.

Advertisement. Scroll to continue reading.

*Kiedy zainteresował się pan malarstwem?

Na emeryturze. Już 32. rok na niej jestem, a prosiłem Boga, żeby chociaż ze dwa lata pobyć! (śmiech). Ale od początku… Wraz z Andrzejem Protasiukiem wieszaliśmy obrazy podczas różnych wystaw w teatrze. Patrząc na niektóre z nich, mówiłem sobie, że ja bym tego tutaj nie powiesił i może namalowałbym to lepiej! Jednak wówczas nie miałem czasu, bo dużo czasu pracowałem. W 1990 roku przeszedłem na emeryturę, a w 1994 roku brałem już udział w wystawie w Dzierżoniowie jako twórca. Pierwsze obrazy przedstawiały Kościół Wang i góry szwajcarskie jesienią. Te obrazy w Klubie Bolko wyeksponował pan Protasiuk. Podczas wizyty władz miasta partnerskiego Biberach  jednemu z dyrektorów spodobał się mój obraz kościoła i postanowił go zakupić. To mnie zachęciło do dalszej pracy. Później podczas wystawy w Dzierżoniowie otrzymałem wyróżnienie i trzecie miejsce. Dla niektórych wyróżnienie niewiele znaczy, ale warto podkreślić, że wówczas spłynęło ponad 800 prac od 146 wystawców.

*A skąd fascynacja metaloplastyką? To dość niespotykana dziedzina sztuki…

– Bo tworząc obrazy, każdy maluje jedno i to samo! Chciałem zacząć robić coś innego. W zeszłym roku, leżąc w nocy w łóżku, pomyślałem sobie, że spróbuję zrobić z blachy kwiaty. Pierwszą zrobiłem różę z ocynkowanego wiaderka. Później wymyśliłem, że zacznę robić kwiaty z różnych puszek.

*Jak wygląda proces tworzenia takiego dzieła?

Każdy element trzeba wyciąć osobno. Najgorsze jest klejenie. Robię to zazwyczaj Kropelką. Ile razy zniszczyłem sobie spodnie to szkoda gadać, a ile razy palce sobie skleiłem (śmiech). Ogólnie stworzenie jednej pracy zajmuje mi zazwyczaj 2-3 dni.

*Oprócz malarstwa i metaloplastyki ma Pan także smykałkę do muzyki?

Oprócz harmonijki potrafię grać także na innych instrumentach. Na flecie, mandolinie, trąbce i organach. Podczas próby orkiestry dętej ze ZWAP-u (aktualnie PAFAL od red.) w teatrze zagrałem im na trąbce ze słuchu, ponieważ nie znam nut. Gdy kapelmistrz to usłyszał, poprosił mnie, żebym zagrał „czekaj chamie, powiem mamie”. Cała orkiestra była bardzo zdziwiona, że udało mi się zagrać wysokie „C”. Potem  namawiali mnie, żebym się do nich przyłączył. Takie to miałem przygody!

*Czy Pana prace można zakupić?

– Tak, ludzie się tym interesują. Dzwonił do mnie ostatnio pan Andrzej z informacją, że jest kupiec na jedną z moich prac.

*Mimo swojego wieku nie brakuje panu kreatywności

– Oj tak! Mam już 92 lata, ale jeszcze chciałbym spróbować czegoś nowego, choć jeszcze nie wiem czego. Coś jednak wymyślę. Może jakieś wiśnie… Szukam korali w sklepach chińskich, ale jeszcze nie spotkałem takich odpowiedniej wielkości.

Wiara jest chyba dla Pana bardzo ważna?

– Modlitwa, dobre uczynki i lekarz niepotrzebny. Każdemu to mówię. Wciąż zbieram na tacę w świdnickiej katedrze. Jestem blisko kościoła i Boga. W wolnych chwilach kupuję na giełdzie staroci figurki świętych, odnawiam je i przekazuje do różnych kościołów.

*Panie Maksymilianie, ostatnie pytanie. Dlaczego wszyscy znajomi mówią do Pana żartobliwie Marian?

-Wszyscy tak mówili od najmłodszych lat! W moich rodzinnych stronach mówili na mnie nawet Maniek. Kiedyś nie lubiłem swojego imienia. Dopiero, kiedy rozpocząłem przygodę z malarstwem, to zacząłem się podpisywać jako Maksymilian. Bo ja drugiego imienia to nie mam. Chociaż w tym jednym Maksymilian są aż cztery: Maks, Maksym i prawie Jan (śmiech).

Zostaw komentarz

Leave a Reply

Facebook

Przeczytaj również

Kultura

Już tylko kilka godzin pozostało do startu wyjątkowego wydarzenia jakim jest „Razem dla Pokoju. Instytucje kultury wobec wojny”. Akcja rozpocznie się dziś w Kościele...

Kultura

Takiego wydarzenia w Kościele Pokoju jeszcze nie było – przez 24 godziny non stop będzie w nim rozbrzmiewał koncert przeciwko wojnie w Ukrainie. Wyjątkowa...

Kultura

Świdnicki Ośrodek Kultury ogłasza kolejną edycję Ogólnopolskiego Konkursu SZTUKA TEATRALNA w ramach projektu Alchemia teatralna. Organizatorzy zachęcają wszystkich chętnych do nadsyłania dramatów (tragedii, komedii i...

Kultura

Z fantastycznej strony zaprezentowały się Mażoretki Prima ze Świdnickiego Ośrodka Kultury podczas X Otwartych Mistrzostw Mażoretek Polski Zachodniej Góra 2022. Podopieczne Anny Trzeciak udowodniły...

Wszelkie prawa zastrzeżone. © Miejska Biblioteka Publiczna w Świdnicy, 2020

Rozmiar czcionki

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Polityka prywatności

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close