finanseskarbnikświdnica

Kacper Siwek: świdnickie finanse w czasie pandemii

O tym, jak wygląda budżet Świdnicy, czy szykowane są oszczędności, jak będą kształtowały się finanse w najbliższych miesiącach, rozmawiamy ze skarbnikiem miejskim Kacprem Siwkiem.

– Jak ocenia Pan finanse samorządowe dziś, czyli w maju 2020 roku?

Trudno oceniać sytuację finansów samorządowych w ogóle. Ministerstwo Finansów nie opublikowało jeszcze sprawozdań z wykonania budżetów samorządowych za kwiecień. Próbując oceniać finanse możemy bazować tylko na tym, co wiemy. Po pierwsze, niewątpliwie na stan finansów samorządów wpłynęły zmiany wprowadzone przez Rząd w 2019 r. w podatku dochodowym od osób fizycznych. Po drugie, co nie jest odkryciem, ograniczenia wprowadzane w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa. O ile to pierwsze oddziaływuje wyłącznie na wysokość wpływów do budżetów samorządowych z tytułu udziałów w PIT, to drugie zdarzenie będzie miało zdecydowanie poważniejsze skutki nie tylko dla budżetów samorządów, ale dla całej gospodarki. Obserwując doniesienia medialne wiemy, że samorządy szacują, iż wpływy z podatku PIT za kwiecień są o około 40% mniejsze niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. To, co dzieje się finansach samorządowych, mam okazję obserwować również dzięki pracom w grupie ds. finansów samorządowych wykonywaną w ramach Porozumienia SUDETY 2030. Skutki zmian w podatku dochodowym analizowaliśmy dla całego województwa dolnośląskiego oraz odrębnie dla 107 samorządów skupionych w Porozumieniu. O ile od wielu lat można było zaobserwować stałą tendencję wzrostową tego podatku (udziały w PIT rosły średnio o ponad 10% rocznie), to na 2020 r. wg prognoz Ministerstwa Finansów wpływy z tego tytułu miały wzrosnąć o nieco ponad 2%. Miały, dziś już wiemy, że nie wzrosną nawet o te 2% i będą zdecydowanie mniejsze od prognozowanych. Aktualnie analizuję wielkość wpływów z podatku PIT za miesiąc kwiecień. Na podstawie ankiet otrzymanych od kilkudziesięciu samorządów Porozumienia SUDETY 2030, wiemy, że w każdym przypadku dochody z udziałów w PIT są mniejsze o ok. 40% (co potwierdza doniesienia medialne z innych miast kraju). Biorąc pod uwagę, że udziały w PIT stanowią zasadniczą część budżetów samorządów, to należy ocenić tę sytuację jako bardzo poważną. Jeśli mniejsze wpływy z PITu potwierdzą się również w kolejnych miesiącach, to samorządy będą zmuszone do radykalnych cięć wydatków i dalszego zadłużania się, o ile oczywiście pozwolą im na to wskaźniki obsługi zadłużenia. Biorąc pod uwagę, że w wielu przypadkach samorządy są na granicy dopuszczalnych limitów zadłużania się, pozostanie konieczność rezygnacji z zaplanowanych inwestycji, remontów, ograniczenia wydatków na utrzymanie miast itd. W jeszcze bardziej skomplikowanej sytuacji są samorządy żyjące z turystki (np. gminy uzdrowiskowe). One utraciły nie tylko dochody z PIT, ale również z tytułu opłaty uzdrowiskowej. Wydaje się, że trudno będzie im przetrwać bez wsparcia z budżetu państwa.

– Jak na tym tle wyglądają finanse miasta Świdnicy?

Nie mamy, na szczęście, takiej sytuacji jak gminy uzdrowiskowe. Póki co nasza płynność finansowa nie jest zagrożona. Ubiegły rok zakończyliśmy nadwyżką budżetową na poziomie 7,1 mln zł i sporą nadwyżką operacyjną 23,2 mln zł. Zadłużenie z tytułu kredytów, pożyczek i obligacji nie zwiększyło się ani o 1 zł (z tego tytułu było nawet o 0,5 mln mniejsze). Na 2020 r. przewidujemy, że zadłużenie zwiększy się tylko o nieco ponad 1,9 mln zł. Mamy również bezpieczne wskaźniki obsługi zadłużenia. Oczywiście stale monitorujemy to, co się dzieje z naszymi dochodami. Tak jak w innych gminach otrzymaliśmy za kwiecień dużo mniejsze wpływy z PIT niż w analogicznym okresie roku ubiegłego – w naszym przypadku to było niemal 3 mln zł mniej. Dla zobrazowania dodam, że 3 mln zł to w przybliżeniu kwota jaką przeznaczamy na funkcjonowanie przez cały rok Szkoły Podstawowej nr 315. Można więc powiedzieć, że aby zrównoważyć brak w budżecie tej kwoty musielibyśmy od zaraz zlikwidować szkołę, co oczywiście jest niemożliwe. Niestety obserwujemy spadek dochodów z pozostałych źródeł. Wpływy z podatku od nieruchomości są mniejsze o około 600 tys. zł. Musimy się również liczyć, że spadną inne dochody budżetowe m.in. z tytułu sprzedaży biletów komunikacji miejskiej, dochody przedszkoli i żłobków oraz dochody z tytułu czynszów pobieranych przez Miejski Zarząd Nieruchomości. Na dziś bardzo trudno szacować jakie ubytki z tytułu dochodów zanotujemy na koniec roku. Niestety, w kwietniu otrzymaliśmy również informacje o ostatecznej kwocie subwencji oświatowej, która jest o prawie 450 tys. mniejsza niż pierwotnie zapowiadana przez Rząd. Jest to bardzo niepokojące z uwagi na zapowiadane od września podwyżki wynagrodzeń dla nauczycieli. 

– Jak Pan uważa, czy samorządy mogą się spodziewać wsparcia rządowego w ramach wprowadzanych ustaw osłonowych?

Nie wiem, czy mogą się spodziewać jakiegoś istotnego wsparcia. To, co do tej pory zostało zaproponowane, przynajmniej w sferze finansów, uważam za dalece niewystarczające. Samorządy od dawna postulowały choćby konieczność zwiększenia dochodów z tytułu udziałów w PIT. Padały również propozycje wydzielenia części subwencji lub innej rekompensaty z budżetu państwa na pokrycie skutków pandemii. Niestety, póki co nie znalazły one uznania w oczach Ministra Finansów. Oczywiście skorzystamy z tych instrumentów, które zostały przewidziane – część naszych jednostek miejskich wystąpiła lub wystąpi o zwolnienie ze składek ZUS. Liczymy również skrupulatnie wydatki związane bezpośrednio z przeciwdziałaniem rozprzestrzeniania się wirusa, gdyż one nie będą uwzględniane w regule limitującej poziom zrównoważenia budżetu w części operacyjnej. Jednak jest to rozwiązanie, które w nieznacznym stopniu przyczyni się do ograniczenia skutków ubytku dochodów, a pozwoli co najwyżej na zaciągnięcie niewielkiego, dodatkowego długu, który przecież i tak trzeba będzie spłacić. Inne rozwiązania w sferze finansów jak możliwość dokonywania zmian w budżecie, czy wieloletniej prognozie finansowej przez Prezydenta Miasta w żaden sposób nie wpłynie na zrekompensowanie dochodów samorządowych. 

– Jaki wpływ na stan świdnickich finansów będzie miał przygotowany przez władze Świdnicy pakiet ulg dla przedsiębiorców?

Trudno w jednoznaczny sposób to oszacować. Zależy to oczywiście od skali składanych wniosków o zwolnienie w spłacie należności z tytułu podatku od nieruchomości i czynszu od lokali użytkowych. Pierwotnie szacowaliśmy, te kwoty tylko w zakresie zwolnień na kilkaset tysięcy złotych. Należy również dodać, że poza uchwalonymi przez Radę Miejską zwolnieniami w podatkach i należnościach cywilnoprawnych, przedsiębiorcy korzystają z możliwości jakie daje Ordynacja podatkowa i kierują wnioski o umorzenie, rozłożenie na raty lub odroczenie terminów płatności należności do Prezydenta Miasta w ramach indywidualnych rozstrzygnięć. W tym przypadku będą to również kwoty, które należy liczyć w setkach tysięcy złotych. Do tej pory spłynęło już około 40 takich wniosków. Jest to ilość bezprecedensowa, do tej pory co roku rozstrzyganych było zaledwie kilka wniosków o przyznanie ulgi w spłacie podatków. Oczywiście nie jest tak, że stosujemy swego rodzaju automat zaraz po wpłynięciu wniosku. Każdy jest analizowany i jeśli tylko spełnia przesłanki ustawowe, jest rozpatrywany pozytywnie. Choć zarówno podjęte przez Radę Miejską uchwały oraz indywidulane decyzje Prezydenta Miasta oznaczać będą znaczne ubytki w dochodach budżetu miasta, to jednak w tej szczególnej sytuacji uważam, że taka konkretna pomoc ze strony miasta dla przedsiębiorców jest jak najbardziej zasadna. Zdaję sobie również sprawę z tego, że potrzeby przedsiębiorców są dużo większe, ale staramy się zaoferować pomoc na jaką nas stać.

– Czy w związku z zaistniałą sytuacją pandemii miasto będzie dokonywać kolejnych oszczędności? Jeśli tak, to w jakich dziedzinach?

Uważam, że oszczędzać należy zawsze. Jednak to, z czym mamy do czynienia teraz wymagać będzie nie oszczędzania, a raczej radykalnego ograniczania wydatków. Oczywiście wszystko zależy od dalszej sytuacji gospodarczej, tempa odmrażania gospodarki itd. Monitorujemy właściwie codziennie co dzieje się w z naszymi dochodami. Jeżeli w kolejnych miesiącach będziemy mieli do czynienia z dalszym tak dużym spadkiem dochodów w udziałach w PIT, z pewnością będę rekomendował Pani Prezydent ograniczenie wydatków i korektę budżetu. Zdaję sobie sprawę jak ważne jest dla miasta wiele działań, które realizuje. Uważam, że powinniśmy bronić przede wszystkim inwestycji. Nie tylko są ważne dla miasta, ale i dla całej gospodarki. Chodzi oczywiście o utrzymanie miejsc pracy. Do tego zresztą namawia również rząd. Być może zajdzie potrzeba rozłożenia finansowania inwestycji w czasie, o ile będzie to możliwe. Sądzę, że konieczny może się okazać ponowny przegląd wszystkich wydatków bieżących.     

– Jak będą się kształtowały finanse miasta w najbliższych miesiącach?

Świetne pytanie, mówiąc nieco żartobliwie, nie mam niestety szklanej kuli, a wróżenie z fusów mi nie wychodzi. Pandemia pokazała nam, że dotychczasowe założenia, które przyjmowane były do budowania modeli i prognoz są bezużyteczne. Chyba nikt nie jest w stanie przewidzieć, jak jeszcze zmieni się sytuacja. Nie wiemy ostatecznie jak będą kształtowały się wpływy budżetowe, jaka będzie skala ubytków w budżecie, czy wreszcie państwo zaangażuje się w pomoc samorządom. Póki co sytuacja i informacje jakie otrzymuje po pierwszym miesiącu zamrożenia gospodarki są mało optymistyczne. Nie chcę nawet zakładać, że w kolejnych miesiącach również będziemy mieli z tak spektakularnym jak w kwietniu spadkiem dochodów z tytułu PIT. Dla każdego miasta, nie tylko dla Świdnicy oznaczałoby to po prostu utratę płynności finansowej i brak możliwości sfinansowania podstawowych wydatków w zakresie zadań obowiązkowych.    

UM Świdnica

Foto: W. Bąkiewicz / UM Świdnica

Dodaj komentarz

Zobacz również