Dobiesław KarstMuzeum Dawnego Kupiectwaświdnica

Dobiesław Karst: Świdnica to fascynujące, historyczne miasto

Ze Świdnicą związany jest od zawsze. Uwielbia zgłębiać jej historyczne tajemnice i odkrywać kolejne karty jej przeszłości. O miłości do historii, planach na przyszłość rozmawiamy z dr. Dobiesławem Karstem, nowo wybranym dyrektorem Muzeum Dawnego Kupiectwa.

* Jak to się stało, że historia i archeologia stały się Pana sposobem na życie?

– Te tematy zawsze były mi bliskie. Myślę, że trochę też przez rodzinę. Mam starszą siostrę, artystkę Kamilę Karst, którą zawsze jako młodszy brat podpatrywałem. Rodzina cały czas miała zajęcia artystyczne. Tato zajmował się dekoratorstwem, mama projektowała kolekcje płaszczy w nieistniejącym już zakładzie „Nowe Życie”. Już od dziecka zakochałem się w starożytnym Egipcie. Była to moja fascynacja. Po I Liceum Ogólnokształcącym, które ukończyłem, jak większość kolegów i koleżanek szukałem pomysłu na życie. Uświadomiłem sobie, że zawsze historia była ważna, pomyślałem, żeby  związać swoją przyszłość zawodową z historią sztuki bądź archeologią. Z tym pierwszym kierunkiem studiów się nie udało, nie dostałem się na niego, ale dostałem się na archeologię. Myślałem też o archeologii śródziemnomorskiej, ale wtedy, dla chłopaka ze Świdnicy, wydawało mi się to nierealne. Dziś wiem, że niepotrzebnie, ale tak to wtedy było. Takie były czasy. Potem naturalną konsekwencją mojej edukacji i podziwu dla historii Świdnicy i jej zabytków było to, że po ukończeniu studiów zacząłem prowadzić badania archeologiczne w Świdnicy, a potem trafiłem do Muzeum Dawnego Kupiectwa.

* Właśnie. Proszę nam opowiedzieć o tych badań i wykopaliskach, które Pan wtedy prowadził.

– Zacząłem poznawać historię miasta. Świdnica jest miastem zabytkowym. Gdziekolwiek wbije się łopatę, zawsze się coś znajdzie. Nawet w miejscu, w którym się obecnie znajdujemy, w bibliotece, podczas remontu budynku, wykopaliśmy na dziedzińcu (obecnie mieści się tu wypożyczalnia dla dorosłych) średniowieczną słodownię, jeszcze z ziarnami zbóż. Było to znalezisko unikalne w skali kraju. Ziarna zostały poddane badaniom fizykochemicznym na Wydziale Biologii Uniwersytetu Wrocławskiego, które wykazały, że zostały one poddane procesowi słodowania. Ponadto udało się uzyskać daty roczne. Wiemy, że to słodownia z pocz. XV wieku., z czasów, gdy nie było tu jeszcze budynku Pałacu Opatów Krzeszowskich, tylko średniowieczne kamienice. Takich miejsc w Świdnicy jest wiele. To fascynujące, historyczne miasto. Cały czas udaje się odkrywać nowe rzeczy. Dzięki swoim badaniom archeologicznym pozyskałem kilka ciekawych eksponatów do muzeum. Niektóre ruchome zabytki pochodzą na przykład z dawnego klasztoru Dominikanów, który mieścił się w miejscu obecnego Aresztu Śledczego i sądu. To między innymi ampułki, manierki pielgrzymie, bardzo rzadkie, unikatowe w skali kraju. Tylko w Świdnicy i Trzebnicy udało się takie znaleźć. Nieustannie staram się działać na rzecz poznania kultury i historii Świdnicy, szczególnie z czasów średniowiecza.

* Które z odkryć było dla Pana najważniejsze?

– Dla mnie kluczem do rozwoju Świdnicy jako miasta, poza tym, że było ono stolicą księstwa świdnicko-jaworskiego, stał się rozwój tutejszego piwowarstwa. Miasto było ogromnym ośrodkiem browarniczym i to zdominowało jego rozwój, nie tylko gospodarczy, ale też architektoniczny. Z murowaną zabudową miasta związane były większe limity na tzw. wary, czyli limit na roczną produkcję piwa. Kto wybudował dodatkowe kondygnacje, dostawał większy limit. Piwowarstwo było bardzo ważne dla Świdnicy i dla mnie jako archeologa wszystkie ślady świadczące o rozwoju piwowarstwa, były najważniejszymi odkryciami. Stąd są to m.in. wspomniana wcześniej słodownia na Franciszkańskiej, druga badana przeze mnie słodownia na zapleczu kamienicy Rynek 19. Znalazłem też piec browarniczy, w którym osadzane były miedziane kotły do warzenia piwa. W chwili jego znalezienia, był jednym z trzech takich zabytków w Europie, obok pieców odkrytych w Anglii i Holandii. W sytuacji, gdy w średniowieczu piwo stanowiło główny napój, badania piwowarstwa w skali kraju są mizerne. Dlatego to wszystko, co udawało mi się dotychczas w Świdnicy znaleźć, było dla mnie takie ważne.

* Z Muzeum Dawnego Kupiectwa jest Pan związany od początku zawodowej pracy. Kiedy dołączył Pan do załogi? I jak przez ten czas w Pana oczach zmieniała się placówka?

– Rozpocząłem pracę w 2000 roku. Placówka zmieniała się przede wszystkim dzięki temu, że Urząd Stanu Cywilnego przeniósł się na ul. Armii Krajowej. Uzyskaliśmy wtedy zajmowane przez niego wcześniej pomieszczenia.. Powstała wówczas sala wystaw czasowych, stworzyliśmy galerię twórców świdnickich. W każdym muzeum powinna być taka galeria obrazów. Stworzyliśmy też salon z meblami z epoki. Wcześniej dysponowaliśmy parterem dawnego ratusza i Salą Rajców. Dziś znowu odczuwamy deficyt pomieszczeń. Ograniczona przestrzeń jest plusem i minusem. Plusem jest to, że znajdujemy się w zabytkowych wnętrzach dawnego ratusza i bloku śródrynkowego, do którego należały m in. sukiennice. Niestety, minusem jest to, że nie ma już w tej chwili możliwości powiększenia ekspozycji.

* Proszę zdradzić swoje plany na najbliższe miesiące? Jakie nowości wprowadzi Pan do placówki?

– Chciałbym, żeby muzeum było nowoczesne i przyjazne w pierwszym kontakcie dla zwiedzających. Aby było otwarte dla turystów zagranicznych. Mój poprzednik pewne kroki przedsięwziął w tym kierunku, ale trzeba to dalej rozwijać. Chciałbym, by pojawiły się na ekspozycjach multimedia, na początek może w formie filmików z rekonstrukcjami powstawania Świdnicy jako miasta, z wydarzeniami z jej dziejów, ze scenkami kupieckimi związanymi z historią miasta i profilem muzeum. Dzięki temu nasze eksponaty byłyby czytelne dla odwiedzających. My jako opiekunowie zbiorów doskonale wiemy, do czego dane przedmioty służyły, ale nie zawsze widz o tym wie, szczególnie, że mamy do czynienia z wymianą pokoleniową. Takie akcesoria kupieckie, które ludzie średniego pokolenia jeszcze pamiętają z dawnych sklepów, dzieci czy młodzież nie znają zupełnie, w ogóle nie wiedzą, co to jest. Jeśli się uda pozyskać fundusze, zamierzam przeprowadzić gruntowny remont muzeum. Planuję bardziej uwidocznić kupieckie elementy architektoniczne. Podczas remontu placówki w latach 90-tych odkryto kramy kupieckie. W obrębie muzeum można podziwiać więc dawny pasaż handlowy z początku XIV wieku. Z nowości, myślę, że dobrym pomysłem byłoby rozszerzenie oferty muzealnej o warsztaty, w których mogliby wziąć udział ludzie w każdym wieku, dotknąć i posmakować kupiectwa i historii Świdnicy. To plany na najbliższe miesiące. Ruch turystyczny w Polsce się zwiększył. Muzea w całym kraju przeżywają renesans. Trzeba z tego korzystać i my też będziemy się starali pozyskiwać coraz więcej zwiedzających. * Do tej pory środki stanowiły poważną barierę w rozwoju muzeum, podobnie jak i innych instytucji. Czy widzi Pan możliwości pozyskania dodatkowych środków, spoza budżetu miejskiego?– Tak, na pewno będziemy brać udział w programach ministerialnych i unijnych. Mam nadzieję, że uda się pozyskać środki na modernizację wnętrza muzeum, by było bardziej zgodne z wymaganiami współczesnego odbiorcy. Chciałabym zaadoptować jeden ze strychów, gdzie mogłyby się odbywać warsztaty muzealne. W tej chwili wszystkie sale są zajęte. To jest wyzwanie, na które trzeba pozyskać środki z zewnątrz.

Zobacz również